przedwiośnie

przedwiośnie

Jako, że ostatnie dni okropnie nerwowe, a dzisiaj od rana miałam wrażenie, że jakiś chochlik chce bym osiwiała doszczętnie, musiałam się wyrwać. Tak więc gdy tylko skończyłam projekty (pominę fakt, że cieszyłam się, że uwinęłam się z nimi szybko, a moja radość została rozwiana przed chwilą, bo się okazało, że gdzieś zgubiłam jeden dzień :] i jutro od rana czeka mnie poprawianie....

Ale za nim zostałam uświadomiona o moich błędach, to zdążyłam wyskoczyć na rower. Już od poniedziałku korciło mnie by wybrać się do lasu, by sprawdzić czy wiosna nadchodzi, gdy po południu zgadałam się z kolegą wsiadłam na rower i pojechałam (pojechaliśmy)

Powiem tylko, że jak na mój nos wiosna jest już blisko :))

jeszcze tydzień temu, tu był śnieg po kostki!

 w lesie, niektóre ścieżki wyglądały jak oblane lukrem, niestety była to zabójcza mieszanka śniegu, lodu i błota  

i jeszcze większa masakra błocko, w którym mój rower zarył, nie pytajcie jak wyglądały moje buty ;) 

 niewiarygodne jak mogą ucieszyć świeże kopce kreta :)

 i dotarliśmy nad jezioro Strzeszyńskie

 strzeszynek zdobyty :)

 w drodze powrotnej mały przystanek na kawę

i całe szczęście, że była przerwa na kawę, bo powrotne pedałowanie wymagało dużo siły, dawno nie byłam tak wypompowana i brudna od błota :D

reklama

Lefery

www.klubodchudzania.pl www.antykoncepcja.net www.astmaoskrzelowa.pl